RZEŹBA

Piramida zwierząt

rzeźba naturalnej wielkości, video, 1993 

Praca dyplomowa Katarzyny Kozyry, wystawiona na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w 1993 roku. Praca składa się z czterech wypreparowanych zwierząt: konia, psa, kota i koguta oraz wideo dokumentującego proces usypiania i ściągania skóry z konia. Integralną częścią pracy jest komentarz napisany przez artystkę.

 

 

Komentarz artystki dołączony do instalacji

Katarzyna Kozyra 

“Piramida zwierząt” 

 

Przy realizacji tej pracy powstała dość specyficzna sytuacja, która budziła wiele różnych reakcji u mnie osobiście, jak i również u osób włączonych w jakiś sposób w proces tworzenia obiektu. 

Punktem wyjściowym była piramida zwierząt, która występuje w bajce Braci Grimm. Sama treść bajki w tym przypadku nie była istotna, natomiast zainteresowanie budził obiekt – to jest piramida zwierząt i związana z nim różnorodna sfera wizualna i pojęciowa. W odróżnieniu od np. siedmiogłowego smoka (elementu innych bajek) intrygująca była możliwość zrealizowania tego obiektu, wykorzystując gotowy materiał, jakim są zwierzęta. Idea tego pomnika zwierząt – Piramidy – zawiera w sobie przejrzystość i prostotę, a jednocześnie bogatą i wielowarstwową symbolikę (wierzenia, kultura, religia). 

Materiał, jakim się posłużyłam, narzucał się sam, czyli zwierzęta: koń, pies i kogut. Powstał problem, skąd wziąć materiał na pomnik. Przygotowanie rozpoczęłam od podstaw, tzn. wybrania żywych zwierząt. Nie zostały one wybrane np. ze zbiorów muzeum z trofeami, lecz były specjalnie wyszukane, według pewnych założeń. Miała zatem miejsce świadoma selekcja, która wynikała z przygotowanej kompozycji. Brane było pod uwagę to czy w swej wymowie bardziej będą one reprezentowały siebie, czy też symbolikę, która łączy się z tymi zwierzętami. Gdyby założeniem tej rzeźby miało być tylko takie symboliczne przesłanie, mogła być ona zrobiona z gliny albo innych materiałów rzeźbiarskich, czy wreszcie z wypchanych eksponatów muzealnych. Założenia były jednak inne, materiał na rzeźbę istniał, były nim konkretne zwierzęta, wybrane przeze mnie. Etap, który nastąpił później, to jest wypchanie, był posunięciem ryzykownym, a jednocześnie intrygującym. Poruszałam się na krawędzi norm etycznych, jak również stykałam się z tak trudnym wydarzeniem, jakim jest śmierć żywej istoty. 

Wszystkie te zwierzęta były zasadniczo przeznaczone na śmierć, jednak użycie ich do zrealizowania rzeźby, zaczęło budzić problemy natury etycznej. A przecież zwierzęta codziennie się morduje i robi się z nich rzeczy użytkowe, czy przeznacza do konsumpcji. Osobiste uczestniczenie w akcie ich śmierci i przeznaczenie ich ścierwa do realizacji idei, zmienia punkt widzenia, budziło i budzi różne reakcje. Realizacja obiektu wywołała wokół specyficzną sytuację. 

Powstało pytanie: Czy proces realizacji stał się ważniejszy od realizowanego projektu? Odpowiedź i odbiór całego procesu powstawania tej pracy nie jest jednoznaczny. 

W trakcie uśpienia konia i obdzierania go ze skóry został zrealizowany film, który jest dokumentem makabrycznym, przedstawiającym jeszcze świeżego trupa zwierzęcia. W pierwszym etapie widoczne są jeszcze drgające mięśnie konia, a następnie widoczne są już tylko fragmenty mięsa, które wyglądają dość znajomo i do widoku których ludzie są przyzwyczajeni. Wystarczy spojrzeć na haki w sklepie rzeźniczym. A jednak uczestnictwo innych ludzi w tym etapie przygotowania pracy wywołało w nich reakcje oburzenia, niezrozumienia, a nawet odrzucenia. 

Ostateczny obiekt “Piramida zwierząt” jest jednak estetyczny, nadaje się do oglądania i nie niesie ze sobą makabrycznych treści. Widoczny jest tu paradoks związany z efektem końcowym i z procesem jego realizacji, który był dla mnie ważniejszy. Idea pomnika zwierząt – Piramidy została zrealizowana dzięki współpracy z panem J. Linkowskim, którego umiejętność preparowania zwierząt można nazwać sztuką. 

 

tekst ulotki towarzyszącej pierwszemu publicznemu pokazowi “Piramidy zwierząt”, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie, 4 czerwca 1993, według oryginału znajdującego się w Archiwum KK

 

 

 

List Katarzyny Kozyry do redakcji Gazety Wyborczej

20 sierpnia 1993

„Szanowna Redakcjo,

 

Jestem autorką kompozycji zatytułowanej “Piramida zwierząt”. Razem z obiektem wykonanym z wypchanych skór konia, psa, kota i koguta prezentowany był komentarz, w którym przedstawiałam swoje motywacje, przebieg pracy i towarzyszące mi wątpliwości. Zadałam pytanie: czy ocenie podlega tylko rzeźba czy również proces jej powstawania i wiążące się z nim reakcje i przeżycia. Tym aktem wystawiłam się na konfrontację z ludźmi, którzy myślą inaczej niż ja, po których jednak spodziewałam się szacunku dla faktów. 

Tymczasem powiela się i publikuje różne kłamstwa, m.in. że zwierzęta hodowałam, dręczyłam i własnoręcznie uśmiercałam. To nieprawda. Podczas obrony zostało publicznie powiedziane, że skóra psa i kota została zdjęta ze zwierząt padłych, a skóra konia i koguta ze zwierząt przeznaczonych na ubój, które odkupiłam i które zostały uśpione. „Mordowanie” nastąpiło z przyczyn innych niż uszycie butów czy zjedzenie mięsa, co jest przekroczeniem norm, jakie uznaje się za obowiązujące i humanitarne. Zadawanie śmierci zwierzętom w sposób cywilizowany i przemysłowy odbywa się anonimowo i poza oczami późniejszych konsumentów. Odebranie życia zwierzęciu w sposób jawny i przez indywiduum – jest powodem oburzenia i napiętnowania. Świadomie wystawiłam się na tę próbę. Stokroć straszniejszą była obserwacja śmierci konia niż wszystkie inwektywy, które padły pod moim adresem. Chcąc być konsekwentną, wzięłam na swoje sumienie także śmierć zwierząt padłych. Moja kompozycja jest o śmierci generalnie i o śmierci tych konkretnych czterech zwierząt. Nie robiłam tego „dla dreszczyku” i z powodu indolencji warsztatowej. Zrobiłam to z wewnętrznej potrzeby postawienia pytania: czy odczuwamy jeszcze obecność śmierci, jedząc kotlety, stosując kosmetyki lub używając innych produktów pochodzenia zwierzęcego – czy też została ona skutecznie zneutralizowana przez udomowionych przedstawicieli zwierząt, które na co dzień obdarzamy naszymi uczuciami? “Piramida zwierząt jest przekroczeniem norm w traktowaniu śmierci zwierząt jako zjawiska, które nie dotyczy konsumenta. 

Jeśli zdecydowałam się na taką formę swojej pierwszej całkowicie samodzielnej pracy artystycznej, to także dlatego, że sztuka traktowana jest przez społeczeństwo jako zabawa artystów na ich własnym podwórku, daleka od spraw istotnych lub, jak pisze pani Xymena Zaniewska, spełnia tylko cele dekoracyjne. 

 

Z poważaniem, 

Katarzyna Kozyra”

list Katarzyny Kozyry do redakcji Gazety Wyborczej, 20 sierpnia 1993, nieopublikowany, wydruk komputerowy, z Archiwum KK

 

 

Tekst Grzegorza Kowalskiego do dyplomu Katarzyny Kozyry 

“Piramida zwierząt” jest dziełem o śmierci. „Piramida zwierząt” to praca o śmierci. Zwierzęta, które mają wygląd żywych, są tym bardziej martwe, jeśli udają życie, tak jak mumie świadczą przeciw intencjom tych, którzy je sporządzali. Obraz życia, zmumifikowany świadczy o nieodwracalności martwoty i ostateczności aktu śmierci. „Piramida zwierząt” jest metaforą ponieważ mówi o śmierci w ogóle, ale zarazem o śmierci konkretnych czterech zwierząt. Autorka zwraca uwagę, że śmierć wpisana w codzienną, regularną egzystencję, jest niezauważalna, a nawet głęboko zakamuflowana w formie produktu, w jakim nie możemy rozpoznać zwierzęcia. (Martwe, wypchane zwierzę swoim indywidualnym przypadkiem ukonkretnia śmierć i przypomina o jej obecności. W swoim tekście Kozyra mówi, że obrazu umierającego konia nie da się odtworzyć oglądając mięso w sklepie.)

 

Praca, a zwłaszcza komentujący ją tekst odautorski, uderza w stereotyp człowieka łatwej szlachetności, która jest podszyta hipokryzją. (…) To zapewne było najsilniejsze psychologiczne oddziaływanie Piramidy, że ludzie zostali sprowokowani do zadeklarowania własnej prawości. Odbyło się to w sposób łatwy do przewidzenia sposób – poprzez wskazanie cudzej nieprawości, co zastąpiło głębszą refleksję nad samym sobą

Czy „Piramida” była prowokacją ze strony Kozyry?

Prowokatorski był na pewno jej tekst, a zasięg jego skutków przerósł wyobrażenia autorki. Nie była w stanie przewidzieć, zresztą ja też nie, tak silnych reakcji publicznych. (…) Ona po akcie uczestnictwa w śmierci konia doznała wstrząsu i można zaryzykować stwierdzenie, że jako ekspiację przyjęła na siebie śmierć wszystkich zwierząt. Dlatego na podstawie fragmentów autokomentarza, może się wydawać, że faktycznie popełniła czyny, za które przyjmuje (…) moralną odpowiedzialność. 

Po raz pierwszy w takiej skali i o takim zasięgu, dokonana została konfrontacja postawy artystycznej, która poddaje próbie funkcjonujące w świadomości społecznej stereotypy. Otóż Kozyra, dając do zrozumienia, że ma prawo zabić zwierzę, aby powstało dzieło, narusza franciszkańsko-ekologiczny wzorzec moralny i normę, zgodnie z którymi nie wolno zabić nic ponad to, czego wymaga “konieczna potrzeba”. 

Otwiera tym samym dyskurs, czy działanie artysty w sferze wartości moralnych należy również do koniecznych potrzeb, czy też konieczne potrzeby ograniczają się do zaspokojenia potrzeb konsumpcyjnych, do sfery potrzeb fizjologicznych, w gruncie rzeczy zwierzęcych. (…)

„Czereja”, nr 4, X 1993 (skrócony)