VIDEO

Sen Córki Linneusza

video, 2018

 

„Biologia i teoria ewolucji zajmowały się przez dwa ostatnie stulecia konstruowaniem współczesnych organizmów, traktując je jako przedmioty poznania. Skutkiem było rozmycie się do ledwo dostrzegalnego śladu różnicy między człowiekiem i zwierzęciem…”. Ten cytat z klasycznego już dzisiaj „Manifestu dla Cyborga” (1985) amerykańskiej biolożki i feministki Donny Haraway swobodnie może stać się mottem przewodnim wystawy Katarzyny Kozyry „Sen córki Linneusza“.

 

Praca składa się z dwóch serii prac fotograficznych oraz pracy wideo. „Sen córki Linneusza“ powstał w Uppsala, w ogrodach Karola Linneusza, słynnego szwedzkiego botanika żyjącego w XVIII wieku, autora systemu klasyfikacji organizmów oraz teorii o płciowym rozmnażaniu roślin, której nazewnictwo zaczerpnięte od anatomii seksualnej człowieka wzbudziła wówczas ogólne oburzenie. W swojej pracy Kozyra wcieliła się w postać Elisabeth Christiny von Linné, wyjątkowo zdolnej lecz zapomnianej przez historię jednej z pięciu córek Linneusza, której nigdy nie wolno było studiować, a mimo to poszła w ślady ojca i została botanikiem. W interpretacji Kozyry, Elżbieta dyryguje chórem śpiewającym słynną „Odę do radości“ Ludwiga van Beethovena ale… głosami zwierząt: psa, osła, krowy, konia, kozy czy małpy. Zwierzęta muczą i kwiczą hymn Unii Europejskiej stojąc na typowych europaletach symbolizujących Arkę Noego. Jakaż to ironia losu, że to właśnie córka twórcy systemu klasyfikacji organizmów, opartego na definicji różnic między nimi, w pracy Kozyry buduje nowy porządek świata, w którym wszelkie różnice zostają zniwelowane i wszystkie
stworzenia stają się sobie równe.

 

Problematyka prac Kozyry wpisuje się w filozoficzną tradycję wspomnianej na początku Donny Haraway, opisującej nowe społeczeństwo przyszłości, w którym granice miedzy płciami, gatunkami (człowiekiem i zwierzętami), biologią a technologią (organizmem i maszyną) czy między fizycznym i nie fizycznym zacierają się. Podobnie Kozyra w swoich pracach od samego początku badała granice między byciem mężczyzną a kobietą, życiem a śmiercią, młodością i starością, między tym co możliwe, a co nie. Najnowsze prace, w których Kozyra przyrównuje ludzi do zwierząt – i vice versa – zwierzęta do ludzi, są zatem konsekwencją wcześniejszych poszukiwań artystki.

 

Proponując nową symbiozę miedzy człowiekiem i zwierzęciem Kozyra idzie tą samą drogą co Haraway. Czyni to z punktu widzenia radykalnego feminizmu, jak Haraway, która w ostatnim manifeście „The Companion Species Manifesto: Dogs, People, and Significant Otherness“ traktującym o relacjach miedzy człowiekiem a psem mówi wprost, że pisanie o psach jest dla niej jedną z form teorii feministycznych. Dla Kozyry pojęcia Kultury
i Natury również niekoniecznie są sobie przeciwstawne.

Podczas gdy w wczesnych pracach Kozyra dopominała się o moralność człowieka względem zwierząt, o tyle teraz ujawnia, że człowiek jest gatunkiem zwierzęcia, czy inaczej mówiąc rodzajem socjologicznej chimery skazanej na koegzystencję z pozostałymi istotami, o której zapewne myślała Haraway w swoim „Manifeście dla cyborga”. Aby przetrwać, musi zatem jak każdy inny organizm dopasować się do warunków zewnętrznych: stworzyć nowe społeczeństwo.